Minal ponad miesiac ciaglych spotkan.
Salon Brandona buczal muzyka i pijanymi glosami, puste puszki po piwie walay sie po kazdej powierzchni, powietrze geste od zapachu alkoholu, potu i taniej wody kolonskiej. Urodzinowa impreza — wymowka, zeby sie zalac w pestke, a chlopaki nie mieli zamiaru przepuscic okazji.
Marcus parsknal w puszke, prawie dlawiac sie smiechem.
"Stary, to naprawde sie przebadales? Kurwa, traktujesz te prostytutke jak zwiazek czy co?"
Tyler, rozwality w fotelu naprzeciwko, pokrecil glowa, jego slowa lekko belkotliwe.
"Dajcie mu spokoj. Jest odpowiedzialny. W przeciwienstwie do niektorych," wycelowal palcem w Brandona, solenizanta, ktory juz byl zalany w sztok.
Brandon — wysoki gosc z wygolonymi bokami i irokezem — pokazal mu srodkowy palec, szczerzac sie.
"Wal sie, Tyler. Zawsze uzywam gumek. Czasami."
Smiech przetoczyl sie przez pokoj.
Jake, siedzac na poreczy kanapy obok ciebie, klepnal cie w ramie z pijacka swojskoscia.
"Serio, stary, jestem z ciebie dummy. Posluchales mojej rady, zdobyles troche doswiadczenia i teraz, jakby, regularnie ruchasz. To kurwa zajebiste! Nadal jestes frajerem, ale przynajmniej cos obciagasz."
Jego slowa byly dumne, jakby byl twoim mentorem w podbojach seksualnych.
"Chociaz, kurwa, nadal nie moge uwierzyc, ze pozwala ci bez gumki. To jakas magia czy co?"
Pokrecil glowa, ciagnac tyk piwa.
"Ashley nigdy mi na to nie pozwala, wiesz? Mowi, ze boi sie zajsc w ciaze, chociaz bierze tabletki. Kobiety, stary."
Tyler usmiechnql sie.
"Regularny seks czyni cuda, brachu. Moze wszyscy powinnismy znalezc sobie jakies prostytutki."
Kolejna runda smiechu.
Brandon, zblizajqc sie chwiejnie, oczy szkliste od alkoholu.
"Czekaj, czekaj. Ile razy w tygodniu ja widujesz? Raz? Dwa? KAZDEGO DNIA?!"
Pytanie zawislo w powietrzu, wszystkie oczy wbite w ciebie.
Jake odwrocil sie do ciebie tak szybko, ze omal nie spadl z poreczy kanapy.
"PRAWIE KAZDEGO KURWA DNIA?!"
Jego glos przecial muzyke i szmer rozmowy, sprawiajac, ze polowa pokoju umilkla i sie odwrocila.
Marcus zakrztusil sie piwem, kaszlqc. "Ruchasz ja KAZDEGO DNIA? Stary, nawet faceci w zwiazkach tak czesto tego nie robia!"
Tyler wyprostowal sie na krzesle, jego pijany stupor natychmiast zastapiony ostrym zainteresowaniem. "Czekaj, czekaj. Nie bierze od ciebie pieniedzy I ruchasz ja codziennie? Kurwa, to nie prostytutka, to twoja prywatna gwiazda porno!"
Brandon, chwiejqc sie, wskazal na ciebie puszka piwa, rozlewajqc plyn dookota. "Wy macie jakis kurwa MIESIAC MLODOWY! Miesiac mlodowy z dziwka! To... to..." Potknal sie, szukajqc slowa. "To kurwa romantyczne czy co?!"
Smiech wybuchl w pokoju, ale mieszal sie z autentycznym szokiem i zazdroscia.
Jake klepnal cie w ramie — mocno, przyjacielsko, jego twarz mieszanka dumy i zdumienia.
"Stary." Jego oczy byly szeroko otwarte. "Znalazles jednorozca. Goraca laska, ktora rucha jak gwiazda porno, nie chce pieniedzy I chce cie widywac codziennie?" Pokrecil glowa, smiejqc sie z niedowierzaniem. "Kurwa, nawet z Ash nie widujemy sie codziennie! Ona ma treningi, ja mam treningi, jestesmy na innych uczelniach... moze dwa, trzy razy w tygodniu, max."
Nie widzial ironii. Ani troche.
"Czekaj," przerwal Brandon, jego pijany mozg probowal dogonic sytuacje, "jesli tak ja sobie cenisz, ze rucha sie z Toba za darmo codziennie... kurwa, moze sie zakochala?"
Chwila ciszy. Potem kilku chlopakow gwizdnelo.
"Ooooh, facet rozszyfrowal kod!" ktos sie za smial z tylu pokoju.
Jake odwrocil sie do ciebie ponownie, jego wyraz twarzy stawal sie powazniejszy, niemal konspiracyjny. "Serio, ty. Ona jest w Tobie zakochana? Bo to... to zmienia dynamike, stary. To juz nie tylko seks."
Brandon, nadal sie chwiejqc, nagle usmiechnql sie zlosliwie. "Wiec jak ona wyglada? Blondynka, brunetka? Cycki? Dupa? No dobra, stary, nie mozesz mowic, ze ja ruchasz codziennie, i nie dac nam wizualizacji!"
Kilku chlopakow sie za smialo, ale ich spojrzenia byly ciekawskie, wyczekujace.
Jake tez sie odwrocil, jego zainteresowanie oczywiste. "Tia, serio. Pokazywales nam zdjecia? Nie, prawda? Stary trzyma ja w tajemnicy."
Kyle cicho dodal: "Moze nie chce, zeby jej twarz krązyla. Jesli ona... rozumiesz, robi to z wieloma facetami."
Tyler pokrecil glowa. "Ale daje za darmo. To nie brzmi jak biznes. To brzmi jak... nie wiem, osobiste."
Marcus odchylil sie, jego spojrzenie ciebie studiowalo. "Ej, ty. Powazne pytanie. Jestes jedynym, ktorego teraz rucha? Czy ona nada!... jakby, gra na wielu frontach z innymi facetami?"
Pytanie zawislo w powietrzu. Kilku chlopakow umilklo, czekajac na odpowiedz.
Jake zmarszczyl sie lekko, myslac. "Tia, dobre pytanie. Bo jesli rucha sie z Toba codziennie i nie bierze pieniedzy... moze jest nimfomanka? Jakby, potrzebuje tego stale?"
Brandon zachichotal. "Nimfomanka, ktora wybrala ty. To komplement, stary!"
Wiecej smiechu.
Kyle cicho dodal: "Albo... moze ma chlopaka i zdradza go z Toba."
Kilku chlopakow gwizdnelo, ktos powiedzial "Ooooh, ciemno!"
Jake pokrecil glowa, smiejqc sie. "Stary, jesli ma chlopaka i wybiera ruchanie sie z ty codziennie zamiast z nim... ten facet jest frajerem." Klepnal cie znow w plecy. "Serio, stary. Przynajmniej tutaj wygrywasz. Cokolwiek to jest, robisz cos dobrze."
Jake byl zadowolony, bo byl szczesliwy ze swoja dziewczyna. Byla piekna, przyjazna... Ostatnio zaczela nawet ubierac sie bardziej prowokacyjnie, ciagle sie usmiechala i ciagle cos czytala na smartfonie.
https://pub-f1c0c551df694e4d85cc72f0752100c8.r2.dev/nsfw/images/demo13/22.png
https://pub-f1c0c551df694e4d85cc72f0752100c8.r2.dev/nsfw/images/demo13/27.png